wtorek, 10 czerwca 2014

Praca Instruktora zagranicą - część 6


W tym tygodniu kolejny post z cyklu Praca Instruktora zagranicą. Tym razem chciałbym wam przedstawić Bartka znanego bardziej jako „Bart” , który mieszka i pracuje w Meksyku. Bartek jest doświadczonym nurkiem jaskiniowym oraz instruktorem specjalizującym się w szkoleniach jaskiniowych. Posiada między innymi stopnie: IANTD Tech Cave Intructor, Normoxic Trimix Instructor, PADI MSDT, PADI Tec Trimix Instructor. Jest także absolwentem Szkoły InstruktorówNurkowania.
Igor: Opowiedz jak zaczęła się Twoja przygoda z Meksykiem i dlaczego postanowiłeś zamieszkać tam na stałe?
Bart: Moja przygoda z Meksykiem zaczęła się bardzo dawno bo w 1993 roku więc 21 lat temu. Pieniądze na wyjazd pochodziły z korepetycji z matematyki, które dawałem jako młody student. Potem wielokrotnie odwiedzałem to piękne miejsce i w końcu postanowiłem się tu osiedlić. Widziałem wiele miejsc na Świecie. Podróżowałem praktycznie od zawsze. Zwiedziłem Świat wszerz i wzdłuż – od Australią i Nowej Zelandii poprzez Azję, Afrykę, skończywszy na Ameryce Łacińskiej. Widziałem wiele pięknych miejsc, być może „ładniejszych” niż Meksyk, ale tutaj jest to co kocham: słońce, turkus Morza Karaibskiego, piasek biały jak mąka, język hiszpański, różnorodność kulturowa, wspaniała historia cywilizacji mezoamerykańskich, uśmiechnięci ludzie, - no i oczywiście jaskinie!  (aha jeszcze Papaya - krzyczą znajomi na tarasie – ale o tym MANIANA :)
Igor: Od ilu lat mieszkasz na stałe w Meksyku i czym zajmujesz się na co dzień?
Bart: Tak się złożyło, że mieszkam tu już prawie 2 lata, ale jak mówiłem odwiedzałem Meksyk wielokrotnie w ostatnich 20 latach. Jestem przewodnikiem jaskiniowym i kawernowym w Cenote. Prowadzę wszystkie dostępne szkolenia z poziomu rekreacyjnego PADI i technicznego PADI / IANTD. Specjalizuję się w szkoleniach jaskiniowych różnych szczebli w konfiguracji sidemount i backmount. Na co dzień prowadzę Cavemexico.com, którego jestem pomysłodawcą i założycielem.
IN: Czy mógłbyś powiedzieć czym jest Cavemexico.com ?

Bart: Cavemexico to platforma zrzeszająca instruktorów, przewodników jaskiniowych i kawernowych. Cavemexico.com ma za zadanie ułatwić nurkom korzystanie z najbardziej doświadczonych i sprawdzonych przewodników oraz instruktorów w Tulum. Oferujemy zakwaterowanie, wycieczki krajoznawcze, ale przede wszystkim nurkowanie i szkolenia. Prowadzimy nurkowania na drugiej pod względem wielkości rafie koralowej na świecie i oczywiście w Cenote. Pomagamy też centrom nurkowym w organizacji i obsłudze większych grup nurkowych. Główną misją CM jest rozpowszechnienie nurkowania jaskiniowego. Szczególną uwagę kładziemy na bezpieczeństwo i doskonalenie umiejętności nurka.
Igor:  Jak wyglądają nurkowania w Meksyku? Czy na rafach nurkuje się z łodzi czy brzegu? Jakie są najciekawsze miejsca nurkowe?
Bart: Nurkowie z całego Świata przylatują do nas głównie dla Cenote, ale należy pamietać, że nasza rafa jest uważana za jedną z najpiękniejszych. Szczególnie w takich miejscu jak Cozumel. Z reguły nurkuje się z łodzi. Rafy znajdują się bardzo blisko brzegu, więc w niektórych miejscach wystarczą małe rybackie łódki do obsługi nurków – trochę podobne do tych, które pływają w Kenii czy na Zanzibarze. Dalsze rafy i wyspy obsługiwane są przez duże łodzie motorowe. Poza rafą koralową sporą popularnością cieszą się nurkowania z rekinami Bull (żarłacz tępogłowy) oraz snorkeling z rekinami wielorybimi. To właśnie na Jukatanie notuje się najwięcej spotkań z  rekinami  wielorybimi na świecie.
Jeżeli chodzi o nurkowania w Cenote, to infrastruktura jest całkiem niezła. W miejscach, które cieszą się największą popularnością wśród nurków znajdują się toalety, sklepy, duże ławy do rozłożenia sprzętu a nawet usługi fotograficzne. Tam gdzie docierają jedynie nurkowie techniczni, po kursach jaskiniowych, niestety jest z tym gorzej. Wszystkie Cenote znajdują się na terenach prywatnych i tylko od ich właścicieli zależy, czy nurkowie będą mieli możliwość zobaczenia tych miejsc. Na szczęście Cenote jest tak dużo, że można nurkować kilka lat codziennie w innym miejscu J
Igor: Oczywiście Meksyk znany jest najbardziej z Cenote. Czy mógłbyś przybliżyć skąd na Jukatanie wzięły się tak ogromne systemy jaskiń?
Bart: Hehehehe długo by o tym mówić. Na szkoleniu Full Cave wykład z geologii Jukatanu zajmuje sporo czasu ale postaram się to ująć w jakąś ultraprostą formę. Cenote to poprostu zwykłe okna krasowe powstałe w skutek zapadnięcia się sufitów podziemnych jaskiń. Jaskinie jukatańskie to typowe jaskinie krasowe, gdzie skałą krasowiejącą jest wapień. Charakteryzują się przepiękną szatą naciekową z mnogością takich form jak stalaktyty, stalagmity, stalagnaty i inne. Te przepiękne formy powstają zazwyczaj w jaskiniach suchych, ale dzięki temu, że mieliśmy w przeszłości kilka okresów, w których poziom wód na Jukatanie podnosił się i opadał, możemy oglądać Cenote w takiej formie. Obecnie znajdujemy się w tzw. „okresie mokrym”.
Igor: Twój ulubiony system?
Bart: Nie mam ulubionego systemu tak jak nie mam ulubionej Cenote. Oczywiście mam swoich faworytów takich jak: Dos Ojos, historyczny Sac Actun, Nohoch Nah Chich, Naranjal – podsystem Ox Bel Ha, Dos Pisos i jeszcze kilkanaście ulubionych – tak wiele ich jest. Wszyscy zadają mi to pytanie na początku nurkowań i jak odpowiadam, że każda z cenot jest inna, uznają mnie za dobrego dyplomatę. Dopiero po kilku dniach nurkowych podchodzą i mówią: „Wiesz co Bartek miałeś rację. Nie da się powiedzieć, która jest najfajniejsza.”. Problem polega na tym, że większość osób, które tutaj nigdy nie były, kojarzy Cenote tylko w jednej formie - tej typowej – stalaktyty, stalagmity etc. Na Jukatanie znajduje się przynajmniej 5 typów Cenote, a to przynajmniej 5-6 różnych rodzajów nurkowania. Każda z Cenot jest inna, jedyna w swoim rodzaju. Dopiero osoby, które wykonały 10-12 nurkowań w przynajmniej w 8-10 Cenote mogą powiedzieć, że poznały trochę to bardzo różnorodne środowisko.
To samo jest z systemami. Jeżeli robimy naprawdę długie nurkowanie jaskiniowe, to jaskinia może się zmieniać 3-4 razy. Od przepięknie udekorowanej, przez śnieżnobiałą chropowatą i żółto –rudą, do olbrzymiej, majestatycznej z ciemnymi ścianami pokrytymi taniną. Nie jestem w stanie nawet powiedzieć, który z tych typów podobał mi się najbardziej na jednym nurkowaniu, a co dopiero, który z systemów. Jak weźmiemy pod uwagę, że w Tulum znajdują się 3 największe systemy podwodnych jaskiń na Świecie o łącznej długości ponad 1000 km i mamy kilkadziesiąt typów jaskiń, to dopiero mamy problem J
Igor: Bart, jak wygląda Twój zwykły dzień pracy?
Bart: Niektórzy powiedzą nuda, ale dla mnie to spełnienie marzeń. Wstaję rano, wychodzę z moim małym czarnym, grubym psem, piję kawę odpisując na maile, bądź rozmawiając z Europą. Następnie pakuję pickupa i jadę do centrum po butle i sprzęt, po drodze zabierając nurków. Specyfika nurkowań w Cenote jest taka, że sprzęt składa się na chwilę przed zejściem pod wodę, więc jedziemy na miejsce nurkowe. Na miejscu robimy jedno lub dwa nurkowania. Oczywiście przed nurkowaniami jest briefing, a pomiędzy lunch. Nurkowania kawernowe w Cenote zazwyczaj kończą się około godziny 14:00 – 15:00. Dzięki temu goście często spędzają resztę dnia na plaży. Jeżeli nurkujemy w jaskiniach wygląda to bardzo podobnie tylko oczywiście wracamy trochę później. Po pracy zakupy, często plaża, może jakiś dobry film – hehehe jak każdy J
Sytuacja zmienia się diametralnie w momencie kiedy prowadzę szkolenia - szczególnie FULL CAVE. Podczas kursów jaskiniowych dzień jest bardzo napięty: zaczynamy 8:00 wykładami, potem krótka przerwa, pakujemy się na pickupa i jedziemy do Cenote, gdzie spędzamy resztę dnia. Na kursie ćwiczymy pod wodą minimum 3 godziny dziennie. Pomiędzy nurkowaniami wykłady, omówienia i sesje praktyczne. Wracamy około 17:00 – 18:00 a przez pierwsze 2-3 dni nawet po 20:00. Mimo, że szkolenie trwa 8 dni, jest tak intensywne, że czasu ciągle brak. Full Cave to zawsze ponad 24 godziny pod wodą. Przez te kilka dni praktycznie mieszkamy w Cenote.
Igor: Jakie są średnie zarobki ( w USD lub Euro) instruktora , przewodnika pracującego w Meksyku? Czy pensja instruktora nurkującego głównie w cenote różni się od instruktora nurkującego tylko na rafach?
Bart: Trudno mi się na ten temat wypowiadać, bo prowadzę swój własny business i inaczej to wygląda jakbym pracował u kogoś. Z tego co wiem nie wygląda to różowo i jest to praca dla „zapaleńców” lub osób, które traktują pracę za granicą jako formę zwiedzania danego miejsca. Z tego co słyszałem podstawa to 600 USD dla Instruktora a dla Divemastera stosunkowo mniej. Nie ma też jakiś dużych prowizji od sprzedaży. Biorąc pod uwagę, że życie jest tutaj bardzo drogie to jest naprawdę mało. Ogólnie płace są mniej więcej połowę niższe niż w Europie w sezonie.
Igor: A jak kształtują się miesięczne koszty utrzymania? Ile trzeba zapłacić za mieszkanie i jedzenie?
Bart: Jedzenie to minimum 750 USD, a mieszkanie w najniższej kategorii około 300 USD plus rachunki. Myślę, że trzeba mieć minimum 1000 – 1200 USD miesięcznie żeby tutaj żyć. Myślę, że z prowizją i napiwkami da się „zamknąć rachunek” pracując na etacie jako Instruktor ale nic poza tym.
Igor:  Czy ciężko jest dostać pracę w centrum organizującym nurkowania na rafach? Co mógłbyś doradzić osobom szukającym pracy ?
Bart: Często mam takie pytania. Najczęściej od studentów chcących trochę ponurkować w Cenote po szkoleniu. Oczywiście nie jest trudno o pracę – szczególnie w Playa del Carmen, ale jak wspomniałem wcześniej, przede wszystkim ze względu na zarobki, które nie są zbyt wysokie. W Meksyku jest prawo, że jak oferujesz pracę, musisz w pierwszej kolejności zatrudnić miejscowych. Dopiero taki wakat, który nie spotkał się z zainteresowaniem meksykanina, może być obsadzony obcokrajowcem. Z tego też względu Instruktorzy mają większe szanse niż Divemasterzy, bo liczba meksykańskich Instruktorów jest ograniczona. Oczywiście istnieje bardzo duża konkurencja ze Stanów Zjednoczonych, Kanady i Europy w postaci młodych osób chcących w ten sposób spędzić kilka miesięcy na Karaibach. Należy także pamiętać, że w Meksyku jest kilka sezonów. Sezon huraganów charakteryzuje się tym, że jest bardzo mało pracy.
Igor: Półwysep Jukatan znany jest z nurkowań kawernowych i jaskiniowych, które cieszą się co raz większą popularnością. Co trzeba zrobić aby zostać instruktorem lub przewodnikiem w Cenote?
Bart: Żeby zostać Instruktorem jaskiniowym trzeba przejść bardzo długą i kosztowną  18 - 24 miesieczną drogę z serią asyst i własnych szkoleń. Starałem się opisać tą drogę w artykule na blogu Szkoły Instruktorów Nurkowania - http://blog.kursyinstruktorskie.pl/2014/04/meksykanska-szkoa-jaskiniowa-czyli.html  Jeżeli chodzi o przewodnika, to trzeba być minimum Instruktorem OWSI lub wyższym i posiadać certyfikat Full Cave Diver. Trzeba także mieć doświadczenie, dobre stosunki z właścicielami ziemskimi, pozwolenie na pracę, prawo jazdy, samochód, pozwolenie na przewóz materiałów łatwopalnych, pozwolenie na przewóz ludzi, być członkiem lokalnych organizacji nurkowych i organizacji przewodników, etc. Ogólnie rzecz biorąc masakra administracyjna i tylko dla zapaleńców, których oczywiście tu niemało.
Igor: Jakie języki obce wymagane są aby znaleźć pracę w nurkowaniu?
Bart: Im więcej tym lepiej ale miniumum to j. angielski i najlepiej j.hiszpański.
Igor: Bart cofnijmy się do samego początku. Jak zaczęła się Twoja przygoda z nurkowaniem?
Bart: Oczywiście zaczęła się w Meksyku i oczywiście w Cenote!  W 1997 roku zawitałem po raz kolejny na Jukatan i postanowiłem spróbować nowego sportu – nurkowania z akwalungiem. Nie było mnie stać na pełny kurs OWD, ale postanowiłem zrobić coś takiego jak PADI Scuba Diver.
W Tulum było wtedy tylko jedno duże centrum nurkowe Actun Dive Center (Gunara Wagnera) i właśnie tam zapisałem się na szkolenie. Oczywiście po szkoleniu basenowym i wykładach teoretycznych pojechaliśmy wykonać dwa nurkowania na wodach otwartych. Myślałem, że będziemy nurkować w morzu, ale jakie było moje zdziwienie, gdy zatrzymaliśmy się przy jakiejś dziurze w ziemi. Do tej pory pamiętam te nurkowania i niesamowite emocje jakie im towarzyszyły – to była Casa Cenote. Jak widzisz historia zatoczyła koło – teraz ja często szkolę w tym miejscu. Znamiennym jest nawet to, że swoje pierwsze szkolenie jaskiniowe zrobiłem później u Marco Wagnera, siostrzeńca założyciela centrum, w którym zacząłem swoją przygodę z nurkowaniem, nawet o tym nie wiedząc. J
Igor: Jak wspominasz swój kurs instruktora nurkowania IDC?
Bart: Hahahahaha Oczywiście super!!! Trochę pracy, ale bez przesady – pamiętajmy, że nurkowanie to nie fizyka kwantowa, a przy waszej metodyce nauczania w Szkole Instruktorów Nurkowania nie było jak zwykle problemów. Oczywiście bardzo dużo się nauczyłem i aż niewiarygodne, że aż tyle w tak krótkim czasie. Był mały stresik na końcu, ale do zaakceptowania. Poznałem wiele fajnych i wartościowych osób, z którymi do tej pory utrzymuję kontakt. To, że teraz rozmawiamy tutaj w Meksyku to dowód na to, że przyjaźnie zawarte na IDC przetrwały próbę czasu i odległości.

Igor:  Niedawno zostałeś instruktorem nurkowań jaskiniowych. Mógłbyś powiedzieć coś więcej na ten temat?
Bart: Tutaj w Meksyku nurkowanie jaskiniowe to sposób życia i niemal religia. Droga do instruktora jaskiniowego dla „miejscowego” jest bardzo długa i wymagająca. To nie to samo jak ktoś tutaj przyjedzie na chwilę by uzyskać uprawnienia. Jeżeli mieszkasz na stałe w Tulum i wszyscy wiedzą, że tu na miejscu będziesz szkolił, to nie ma taryfy ulgowej - od 18 do 24 miesięcy ciężkiej pracy na stażach i asystach. Jest wiele metod dochodzenia do tych uprawnień, ale my tutaj w Meksyku szkolimy najlepiej na Świecie przede wszystkim dlatego, że mamy bardzo wymagający system szkolenia instruktorów jaskiniowych. Mogę tylko powiedzieć, że uczyłem się od najlepszych i dużo zmieniło się w moim postrzeganiu nurkowania. Chciałbym teraz dużo szkolić by przekazać innym te umiejętności i sposób myślenia.

Osobom myślącym o szkoleniu jaskiniowym w przyszłości chcę tylko powiedzieć, że tak jak nurkowanie w ogóle, tak nurkowanie jaskiniowe jest dla każdego myślącego człowieka. Warto jednak zastanowić się u kogo się szkolimy i czy ta osoba nurkuje w jaskiniach na co dzień czy tylko raz czy dwa razy w roku i to jeszcze ze studentami. Overhead to środowisko nie wybaczające błędów, a weryfikatorem twoich umiejętności jest sama jaskinia.

Igor: Co w pracy instruktora podoba Ci się najbardziej?

Bart: Wiesz, kto mnie zna bliżej to wie, że lubię gadać (to prawda-Igor J). Pewnie to możliwość wygadania się hehehe,  ale tak na poważnie to na pewno to, że robię to co kocham –codziennie nurkuję w jaskiniach! Mam możliwość podzielenia się wiedzą i umiejętnościami, które sam kiedyś otrzymałem. Spotykam wielu wspaniałych ludzi, których łączy ta sama pasja. Ale najważniejsza jest satysfakcja z dobrze zrobionego szkolenia. Widzisz czasami nurków, którzy nie mają dostatecznych umiejętności by nawet zacząć szkolenie jaskiniowe, ale mają taką siłę woli i determinację w dążeniu do celu, że dajesz z siebie wszystko by im się powiodło. Po wielu,  wielu godzinach spędzonych w wodzie kończą szkolenie z powodzeniem, a ciebie rozpiera duma, gdy widzisz czego się nauczyli i że osiągnęli sukces. Później z reguły to właśnie ci, którym słabo szło na początku są najlepszymi nurkami jaskiniowymi. To super uczucie.

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Najefektywniejsza czy najdokładniejsza, czyli o metodach mierzenia odległości pod wodą

Ci, którzy uczestniczyli w IDC pewnie doskonale pamiętają zagwozdkę dotyczącą pomiaru odległości: najdokładniejsza czy najefektywniejsza ;)

Zdecydowanie najefektywniejszą (stosunek czasu do dokładności) metodą pomiaru odległości pod wodą jest metoda liczenia cykli kopnięć. Żeby jednak być ją w stanie przeprowadzić musimy wiedzieć jak nasze kopnięcia przekładają się na przepłynięty dystans. Jest to jedna z pierwszych czynności do zrobienia podczas nurkowania nawigacyjnego w ramach kursu AOWD. Pojawia się też jako norma przy specjalizacjach nurkowanie nawigacyjne, wrakowe, poszukiwanie i wydobywanie.

Najwygodniej tę umiejętność przeprowadza się rozciągając na dnie taśmę mierniczą (30 metrów) wzdłuż, której pływają kursanci. Dzięki temu, że ma ona jasną skalę można zobaczyć, jak każde kopnięcie i faza ślizgu przekłada się na przebyty dystans. Taśmę rozkładamy na dnie. Dobrze wyposażyć ją w obciążnik na końcu, żeby się nie przesuwała podczas rozwijania.


Następnie kursanci pływają dystans 30 metrów i liczą liczbę kopnięć. Dobrze jest, jeżeli popłyną w jedną i druga stronę i wezmą średnią z tych dwóch przepłynięć.


Można też wykorzystać linkę z supełkami o lub po prostu linkę o ustalonej długości (tak jak jest na Zakrzówku), ale moim zdaniem ta metoda jest mniej obrazowa. Taśma to nie jest duża inwestycja. Taką ofertę znalazłem ostatnio w Marko.


Taśma przydaje się też świetnie do wykonywania map na kursie wrakowym. Jest bardzo dokładną metodą pomiaru. Te akurat mapy zostały wykonane podczas kursu instruktora specjalizacji wrakowej na Ińsku oraz Koparkach. 





Dobrze znaną metodą pomiaru jest też rozpiętość ramion. Jest to najdokładniejsza, bez przyrządowa metoda pomiaru odległości pod wodą. 

I teraz zagadka. Co jest nie tak na zdjęciu poniżej, jeżeli chodzi o metodę pomiaru za pomocą rozpiętości ramion? Jest niewielka nagroda dla pierwszej osoby, która odpowie prawidłowo.


PS. To 50-ty post na naszym blogu :)

środa, 7 maja 2014

Użycie bojki sygnalizacyjnej.


Dzisiejszy post chciałbym poświęcić nowej umiejętności elastycznej z wód otwartych zaktualizowanego kursu Open Water Diver – użyciu bojki sygnalizacyjnej.

Wymaganiem zaliczeniowym dla tego ćwiczenia jest: Użycie nadmuchiwanej bojki sygnalizacyjnej – wystrzelenie nadmuchiwanej bojki sygnalizacyjnej na powierzchni lub wystrzelenie bojki DSMB spod wody ( Podręcznik Instruktora 2014 ).

Myślę, że wszyscy jesteśmy zgodni, że jest to wartościowa umiejętność i większość instruktorów nauczało jej na swoich kursach. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że użycie bojki pojawiło się jako standardowe ćwiczenie na kursie OWD. O ile nauczenie korzystania z bojki sygnalizacyjne na powierzchni nie powinno stanowić większego problemu, to przy strzelaniu spod wody pojawia się pytanie jakiej techniki nauczyć kursantów. O tym jakie są opcje i jak nauczać tej umiejętności na kursie OWD możecie przeczytać niżej.

Metod użycia bojki pod wodą jest co najmniej kilka i w dużej mierze zależą  od typu posiadanej bojki oraz tego czy korzystamy z kołowrotka lub szpulki.  Za jedną z bezpieczniejszych technik, której nauczam kursantów zarówno podczas szkoleń podstawowych, jak i technicznych jest ta w której napełniamy bojkę gazem wydychanym z automatu oddechowego. Minimalizuje ona ryzyko zaplątania w linkę, nie ma potrzeby wyciągania automatu z ust, korzystania z alternatywnego źródła powietrza czy wypinania węża inflatora.
 

Składa się ona z kilku kroków.

1.Wyciągamy bojkę i rozwijamy ją tak żeby była przygotowana do połączenia z kołowrotkiem.

2.Drugą ręką wyciągamy kołowrotek i łączymy go z bojką. Czy łączyć będziemy poprzez pętelkę czy karabińczyk nie ma tak naprawdę znaczenia. Osobiście wolę łączyć bojkę poprzez wpięcie karabińczyka ponieważ jest to znacznie szybsze i prostsze, co może mieć znaczenie w sytuacji awaryjnej.

3.Sprawdzenie  głębokości na jakiej się znajdujemy i spojrzenie do góry czy nie ma nad nami żadnej przeszkody lub innego nurka.

4.Kładziemy bojkę na ramieniu i chwytamy ją lewą ręką za krawędź ( można wywinąć krawędź bojki w trakcie pakowania przed nurkowaniem żeby łatwiej było ją trzymać). Następnie wyciągamy rękę w której trzymamy kołowrotek przed siebie, tak aby linka była napięta i abyśmy widzieli zarówno linkę jak i kołowrotek. Ma to na celu zminimalizowanie ryzyko zaczepienia linki o jakikolwiek element sprzętu nurka.

5.Przechylamy się delikatnie na prawą stronę i przykładamy otwór bojki nad dysze automatu.

6.Robimy wydech co spowoduje napełnianie bojki wydychanym gazem. W zależności od rodzaju bojki i od głębokości na jakiej się znajdujemy robimy jeden lub więcej wydechów.

7.Napełnioną bojkę puszczamy do góry uważając aby o nic nie zaczepiła (warto odsunąć bojkę od twarzy, pilnując żeby linka była cały czas napięta i dopiero ją puścić). Kontrolujemy rozwijane się linki tak aby cały czas była delikatnie napięta.

8. Po rozwinięciu się linki zwijamy ewentualny nadmiar linki i blokujemy kołowrotek.


Chociaż opis może brzmieć skomplikowanie , cała procedura jest prosta i nie zajmuje dużo czasu. Zachęcam do obejrzenia filmu nakręconego podczas jednego z nurkowań technicznych w Chorwacji.


Jeżeli chodzi o samo nauczanie tej techniki to proponuję najpierw pozwolić kursantowi przećwiczyć umiejętność na dnie a dopiero po opanowaniu całej sekwencji pozwolić mu na przećwiczenie umiejętności wisząc w toni.
Wracając do kursu OWD - istnieją 3 opcje nauczania używania bojki sygnalizacyjnej podczas tego kursu. Którą z nich wybierzemy powinno zależeć od lokalnych uwarunkowań.
1. Nadmuchanie bojki na powierzchni po wynurzeniu.
2.Wystrzelenie bojki DSMB spod wody.
3.Wykorzystanie bojki powierzchniowej i ciągnięcie jej po powierzchni przez całe nurkowanie ( w niektórych miejscach jest to wymóg ). 

Jeżeli nauczamy strzelania bojki na kursie OWD należy wziąć pod uwagę to, że mamy  nurków z zerowym doświadczeniem, którzy dopiero uczą się nurkować. W tym przypadku PADI zaleca aby to ćwiczenie przeprowadzić z dna, na głębokości nie większej niż 12 metrów, a wcześniej o ile to możliwe przećwiczyć umiejętność na basenie.
 
 
 
 

piątek, 25 kwietnia 2014

Patenty nurkowe cz. 5 - Mocowanie octopusa

Kogo z Was nie denerwuje wypadający z mocowania octopus? 
Wiem, wiem... niektórych to tak denerwuje, że przerzucili się na długi wąż :) 

Ale Ci co powinni nurkować z tradycyjną konfiguracją rekreacyjną*, między innymi Instruktorzy i DM, od lat poszukują idealnego mocowania. Jednym z nich byłem ja. Przeszedłem przez:
  • tradycyjnego "smoczka" - 3 typy - były ze mną najdłużej (dla tych, którzy nadal wierzą w to rozwiązanie przydatny filmik na końcu posta) 
  • mocowanie na rzep - początkowo super, ale bardzo trudno się wypinało, a potem samo zaczęło się wypinać jak rzep się wyrobił
  • mocowanie na magnes - przy potrąceniu samo się odpinało
  • mocowanie Scubapro - trudno było włożyć w to octopusa
  • plastikowa "wkładka" do ustnika - nie pasowała do mojego octopusa 
  • i chyba jeszcze kilka (biorąc pod uwagę, że za rok stuknie 20 lat nurkowania mam prawo nie pamiętać :)) 
* konfiguracja rekreacyjna dla Instruktora/DM w naszych warunkach dwa niezależne automaty przykręcone do dwóch zaworów, gdzie na jednym jest jedynie octopus. Więcej o tym w kolejnym poście. O tym dlaczego Instruktorzy/DM w ogóle powinni nurkować w konfiguracji rekreacyjnej pisaliśmy tutaj

Aż wreszcie znalazłem to:
mocowanie na trytytki - moje ulubione :)
mocowanie na zaczep - można na nim trzymać o-ringi

Genialne i proste mocowanie, które zapewnia trzy podstawowe zalety: 

  1. w razie potrzeby, można szybko wypiąć octopusa - podstawowy element bezpieczeństwa
  2. octopus sam się nie wypina - po pierwsze nie targamy go po dnie, a po drugie wystarczy, że sięgnę ręką i octopus na pewno tam jest
  3. łatwo wpiąć octopusa z powrotem - w pracy Instruktora bardzo często wypina się octopusa do nadzorowanie poszczególnych ćwiczeń - łatwe wpięcie jest bardzo ważne, bo nie traci się czasu i nerwów
Według mnie to mocowanie nie ma żadnych wad i dodatkowo jest bardzo przystępne cenowo. Występuje w dwóch wersjach: z mocowaniem na trytytkę oraz na klips. Ja osobiście preferuje mocowanie na trytytkę (koniecznie podwójną), ale mocowanie na klips też ma swoje zalety. Między innymi to, że można je łatwo przypiąć (mam zawsze kilka dla kursantów, którzy zapomnieli mocowań) oraz można na klips przypiąć zapasowe o-ringi (patent Igora, który parę razy już nas uratował bezpośrednio przed nurkowaniem). Używam go już prawie rok i nie chcę innego. Tutaj strona producenta, który robi te genialne mocowania. Zobaczcie na filmie jak:




Na koniec o problemie z octopusem, z którym nagminnie spotykam się na kursach, czyli bąblującym octopusie. Czasem wynika to z braku serwisu, ale dużo częściej z zasad fizyki. Zobaczcie na filmie jak sobie radzić z tym problemem (opis do filmu dostępny po kliknięciu w ikonkę YouTube). 


Na tym filmie pokazujemy typową sytuację, która zdarza się w przypadku niektórych mocowań octopusa. Bąblowanie wywołane jest przez to, że w octopusie zostało trochę powietrza z powierzchni lub poprzez wciśniecie przycisku dodawczego przy wkładaniu go do "smoczka". Powietrze ulega sprężeniu i naciska na membranę co powoduje bąblowanie automatu. Aby rozwiązać ten problem należy wypiąć octopusa, zalać puszkę automatu wodą, a następnie wpiąć go, uważając aby ponownie nie nacisnąć przycisku dodawczego. Dzięki temu przestanie on bąblować.

Pozdrawiam z Chociwla, gdzie właśnie zaczęliśmy kolejny kurs IDC Staff Instructor, a w niedzielę zaczynamy IDC. Trzymajcie kciuki za naszych Kandydatów!

środa, 16 kwietnia 2014

Praca instruktora oczami ucznia/studenta

W naszym kolejnym poście o pracy instruktora nurkowania zapraszam do artykułu Łukasza Burasa, który w 2011 roku ukończył kurs IDC i stał się jednym z najmłodszych absolwentów Szkoły Instruktorów Nurkowania.
Zapraszam do lektury.

Przed podjęciem decyzji udziału w kursie  instruktorskim IDC długo wahałem się, czy warto?.

Miałem już swój wymarzony kierunek studiów i wiedziałem, że to medycyna będzie moim priorytetem. Zastanawiałem się czy pójście na kurs nie będzie stratą pieniędzy, nie mając pewności , czy będę miał czas szkolić. Pomimo wątpliwości, które miałem, postanowiłem jednak zaryzykować.

Jak oceniam tą decyzję z perspektywy czasu?
Uważam, że było warto.  Okres IDC wspominam bardzo przyjemnie, mimo iż trzeba było ciężko pracować,  uczucie po zdaniu egzaminu rekompensuje wszystkie trudy i daje dużą satysfakcję.

Egzamin zdałem na wakacjach przed trzecią klasą liceum. Klasa maturalna była dla mnie walką chęci i stawiania priorytetów: przygotowywanie się na wymarzone studia czy hobby i pasja- nurkowanie. Przygotowywałem się do matury i studiów i jednocześnie zaczynałem szkolić swoich pierwszych kursantów. W tygodniu była intensywna nauka, a popołudnia i weekendy czas na szkolenia. Było to dla mnie miłą odskocznią od nauki i ogromnym pozytywnym kopniakiem motywującym do działania (myślę, że do tej pory tak jest).

Wakacje przed studiami spędziłem pracując jako instruktor na Gran Canarii. Praca była bardzo satysfakcjonująca. Pierwszy raz pomyślałem, że można robić to co się lubi i jeszcze za to płacą. W luźnych rozmowach z kursantami często okazywało się, że są oni lekarzami. Gdy dowiadywali się, że wybrałem  medyczny kierunek studiów bardzo mnie wspierali. Wydaje mi się, że zyskiwałem ich szczególną sympatię, kiedy dowiadywali się, że umiem pogodzić czas na naukę i nurkowanie. W końcu to oni najlepiej wiedzieli, jakie jest to trudne. Opowiadali mi o swoich początkach i o tym jak się poświęcali dla studiów. Przestrzegali mnie też przed brakiem  systematyczności i złej organizacji czasu.

Czasami miałem nieodparte wrażenie,że na pierwszy rzut oka byłem dla niektórych kursantów za młody jako instruktor. Dopiero po jakimś czasie , po rozmowach na temat studiów, pracy i przyszłości rozluźniali się i nabierali do mnie większego zaufania. Najbardziej satysfakcjonujące były sytuacje , kiedy rodzice-kursanci,  przyprowadzali swoje pociechy na szkolenie i szukali właśnie mnie.

Będąc w pracy  na hiszpańskiej  wyspie dostałem informacje, że niestety nie udało mi się za pierwszym razem dostać na studia. Pojawiły się pierwsze  wyrzuty sumienia, czy dobrze zrobiłem poświęcając czas nurkowaniu.

Po powrocie do domu postanowiłem poświęcić  się całkowicie nauce. Jednak jestem typem osoby, która nie może siedzieć zbyt długo w jednym miejscu, a miałem w sobie zapas niespożytkowanej energii.  Ciężko było mi się skupić, wiec postanowiłem zorganizować  swój plan nieco inaczej. W tym planie znalazło się już miejsce na szkolenia nurkowe i nurkowanie. Dokładnie rozpisałem sobie cały materiał, który miałem przyswoić i podzieliłem go starannie na dni, które zostały mi do matury. Do południa był czas na naukę, a później dla siebie, w tym także na szkolenia i nurkowanie.  Prowadziłem systematycznie małe grupy nurkowe, gdyż łatwiej mi było zorganizować się z zajęciami. To dawało mi motywacje do działania. Nadmiar energii mogłem spożytkować na kursach, a wydzielone endorfiny dawały lepsze wyniki w nauce.

Będąc już studentem dalej szkolę kursantów.  Pierwsze miesiące na uczelni  były ciężkie,  ale po ogarnięciu wszystkich zajęć  mogę sobie pozwolić na moją  odskocznie, jaką jest nurkowanie i szkolenia. Z racji wyboru takiego kierunku  studiów coraz częściej szkolę na kursach pierwszej pomocy. Jakie było moje zdziwienie, gdy na jednym z ćwiczeń z anatomii pani asystent, znana neurolog,  zapytała o pasje „niemedyczne”. Nieśmiało odpowiedziałem, że jestem instruktorem nurkowania, z czego wywiązała się dłuższa rozmowa o pasjach, które trzeba mieć zawsze , również na takim kierunku jak medycyna.   Wiele zajęć pomaga mi w stawaniu się lepszym instruktorem (nie tylko nurkowym, lecz także EFR). Na przykład na zajęciach z medycyny ratunkowej uczyliśmy się dokładnie obsługi i działania defibrylatorów zarówno automatycznych, jak i manualnych. Na szkoleniach nurkowych i z pierwszej pomocy używamy urządzeń automatycznych, więc na zajęciach uczelnianych zwróciłem szczególną uwagę na defibrylatory manualne. Ich główną zaletą jest możliwość samodzielnego ustawienia mocy impulsu prądu i dostosowania go odpowiednio do wymaganej sytuacji. Dodatkowo na bieżąco jesteśmy w stanie obserwować pracę serca w formie EKG na monitorze defibrylatora. Mam nadzieję, że dalsze zajęcia pozwolą mi zgłębiać aspekty medyczne nurkowania.

Pamiętajcie, że warto mieć pasję i tak organizować swój czas , aby było dla niej miejsce w naszym życiu !


Łukasz Buras
PADI MSDT
EFR Instructor
 




wtorek, 8 kwietnia 2014

Meksykańska Szkoła Jaskiniowa czyli szkolenia instruktorskie w Meksyku.

W tym tygodniu zapraszam do artykułu Bartka, w którym opisuje Meksykańską Szkołę Jaskiniową. Bartek jest absolwentem Szkoły Instruktorów Nurkowania, który na stałe mieszka w Meksyku i prowadzi Cave Mexico. W najbliższym czasie na naszym blogu pojawi się również wywiad, w którym Bartek opowie jak wygląda na co dzień praca instruktora w Meksyku.
Zapraszam do lektury.
W Meksyku znajdują się trzy największe systemy podwodnych jaskiń na Świecie, w których są setki tysięcy korytarzy, połączonych w jeden wielki ponad 1000 km system. Nurkowania tutaj są dłuższe i bardziej wymagające niż w innych częściach globu, a skomplikowany system korytarzy powoduje, że jest to najlepsze miejsce do nauki zaawansowanej nawigacji w środowisku overhead. Przepiękne udekorowane pasaże i duża liczba restrykcji praktycznie same wymuszają na nurku nienaganną technikę, a skomplikowana nawigacja pozwala po wielu godzinach nurkowania doprowadzić ten jeden z głównych elementów szkolenia jaskiniowego do mistrzowskiego poziomu. Warunki w meksykańskich Cenote są bardzo specyficzne, co powoduje, że nie zawsze działa tu zasada jednej trzeciej podczas planowania gazów. Planując nurkowanie, nurek musi być gotowy na to, że bedzie płynąć tyle samo do jaskini co z powrotem.
Meksykańskie jaskinie są z reguły bardzo płytkie. Nurek w zestawie podwójnym może wykonać nawet ponad 200 minutowe nurkowanie. Na takie też nurkowania musi być przygotowana osoba kończąca z sukcesem szkolenie Full Cave w Meksyku. Jeżeli nurek jaskiniowy musi być tak dobrze przygotowany, to nasuwa się pytanie, jak powinien być przygotowany instruktor by móc nauczać na takim poziomie?
Te wszystkie czynniki doprowadziły do powstania niesamowicie wyśrubowanego systemu szkolenia instruktorów jaskiniowych na Jukatanie. Szkolenia instruktorskie dla „miejscowych“ są bardzo długie, wymagające i wieloetapowe. Aby uzyskać licencję Instruktora Full Cave kandydat musi odbyć średnio 18-20 miesięcy intensywnego stażu. Dla Instruktora Technical Cave wymagania są jeszcze większe.
Szkoła meksykańska w czystej formie wzięła się ze specyficznego podejścia do szkolenia kandydatów na instruktora. Przez lata następowała swojego rodzaju konsolidacja i połączenie najlepszych cech z różnych federacji: NSS, NACD, IANTD, TDI, GUE i innych. System szkolenia polega na odbyciu szeregu asyst u wielu instruktorów przed ewaluacją na kolejne poziomy. Pomiędzy poziomami trzeba poprowadzić przynajmniej 3 kursy z danego etapu. Daje to na drodze do instruktora przynajmniej 9-10 asyst u różnych instruktorów i przynajmniej 7 kursów różnych szczebli jaskiniowych poprowadzonych samodzielnie. Dodać należy, że wymagania szkoleniowe też są bardzo wyśrubowane. To czyni z Instruktora, który dopiero co ukończył staż, doskonale przygotowanego specjalistę już od pierwszego kursu Full Cave, który będzie prowadzić. Nie bez znaczenia też są wymagania wstępne, które w najlepszych szkołach meksykańskich są naprawdę wysokie. Dla przykładu by w ogóle móc przystapić do stażu na Instruktora Cavern w Meksyku, trzeba mieć minimum 200 niekursowych nurkowań jaskiniowych. Kandydat podczas stażu jest zobowiązany do rozwijania własnych umiejętności nurkowych w różnych dziedzinach nurkowania jaskiniowego. Nie do pomyślenia jest aby kandydat na instruktora jaskiniowego nie był wcześniej nurkiem Adv. Cave DPV, Adv. Cave Stage and Multistage, Advanced Cave Survey, Adv. Cave Sidemount etc., z wieloma nurkowaniami i doświadczeniem tego typu.
Taki system szkolenia instruktorów jaskiniowych praktycznie wyklucza zdobywanie doświadczenia tylko i wyłącznie na własnych studentach już jako instruktor. Podczas stażu nikt nie klepie cię po ramieniu. Jak zdarzy sie, że coś ci nie wyjdzie to nikt tego nie ukrywa i dostajesz szansę by to zmienić. Jeżeli sytuacja znowu sie powtórzy to prawdopodobnie nie powinieneś w ogóle się znaleźć w miejscu w którym jesteś. Instruktor musi wykazać się doskonałą znajomością systemów jaskiniowych, w których będzie szkolił. Na asystach porusza się bez światła poznając wiele alternatywnych przejść i  miejsc poza wytyczonymi trasami, tak by móc nawet bez poręczówki zawsze wyjść bezpiecznie z kursantami.
  

Przez półtora roku kandydat nurkuje praktycznie codziennie w jaskiniach. Poza pracą i stażami nurkuje się też dla siebie. Normalne czasy w Meksyku to średnio 180‘ a często sięgają ponad 4 – 4,5 h. Oczywiście raz na jakiś czas robi się dla treningu dłuższe 5-6 h nurkowania. Do znudzenia pracuje się nad detalami, gdyż to one stanowią największą różnicę w nurkowaniu jaskiniowym. Po nurkowaniach omawia się wspólnie najmniejsze rzeczy, które będziemy mogli w przyszłości poprawić i dopracować. Pracę nad sobą traktuje się tutaj jak swoistego rodzaju filozofię, prawie religię.
Po ukończeniu wszystkich staży, asyst i swoich pełnych szkoleń, kandydat może wziąć udział w ewaluacji, która jest ostatecznym ukoronowaniem jego ciężkiej pracy. 
Po wielu wielu miesiącach mamy nowego Technical Cave Instructora  - a to dopiero początek drogi!        
 
Intensywnie? Wiem. I tak ma być !  
Bart

PADI MSDT
PADI Trimix Instructor
IANTD Technical Cave Instructor







poniedziałek, 31 marca 2014

Jak nie zgubić nurka?

Pamiętacie jeszcze film "Ocean Strachu" ("Open Water")? 



Ekranizacja tragicznej historii Toma i Eileen Lonergan z 1998 roku zdecydowanie nie została polubiona przez branżę nurkową. Szczególnie w Australii film wywołał duże kontrowersje i dyskusje na temat bezpieczeństwa. Wiele zostało zrobione, aby usprawnić procedury bezpieczeństwa na łodziach oraz poprawić wyposażenie nurków (więcej o tym w filmie na końcu posta). 

Podobne sytuacje zdarzają się także dzisiaj. Większość z nich wynika z braku lub zaniedbania właściwych procedur, które stanowią podstawowy środek zapobiegawczy. Procedury takie nauczane są np. podczas kursu Divemaster. Dzisiaj kilka słów o sprzęcie dla Divemastera/Instruktora, który ułatwia zarządzanie  nurkowaniem i zapobiega zgubieniu nurka (o indywidualnym sprzęcie sygnalizacyjnym dla nurka pisaliśmy tutaj).

Pierwszym sprzętem jest tabliczka - Dive Roster albo po prostu wydruk listy nurkowej. Można go, ściągnąć ze Strefy Divemastera. Bardzo praktyczne i łatwe w użyciu. Metoda stara jak świat, ale bardzo skuteczna. 

Kolejnym systemem jest DIDS - system, który w wizualny sposób uzupełnia roster. Jest to system, który umożliwia bardzo szybkie namierzenie, która para jeszcze nie wróciła spod wody. Przed nurkowaniem Divemaster wręcza każdemu nurkowi numerek z tablicy, a po nurkowaniu go odbiera. Dzięki temu może z łatwością wizualnie sprawdzić czy wszyscy nurkowie wyszli z wody. Może ktoś z Was mógłby pomóc w wyprodukowaniu czegoś takiego, bo niestety system jest bardzo trudno dostępny w Europie?


Nowoczesne, ale bardzo drogie rozwiązania to lokalizator Lynx. Ciekawe i na pewno przyszłościowe, ale na razie ciężko wyobrazić mi sobie szerokie zastosowanie takiego systemu. 



Tutaj obiecany film o procedurach bezpieczeństwa w nurkowaniu oraz sprzęcie dla nurka:

video

A Wy jakie jeszcze znacie systemy zarządzanie nurkami i zapobieganie ich zgubieniu?